Teoria

Obraz strzaskanej kobiety

Filip Matwiejczuk
501 odsłon
(Eileen Myles, Zniszczona Cindy / Broken Cindy, tłum. Elka Krajewska, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Warszawa 2024)

Eileen Myles, Zniszczona Cindy / Broken Cindy, tłum. Elka Krajewska, wyd. Girls and Queers to the Front, Warszawa 2024

1.
Rozpocznę nietypowo, bo od wyrażenia nadziei na więcej twórczości Eileen Myles w języku polskim. Brak zainteresowania istnieniem osoby o tak ewidentnie antyestablishmentowym przekazie w polskich sferach poetyckich, wychwalających bunt i polityczne zaangażowanie, może budzić zdziwienie. Pochodzenie z klasy robotniczej, sprzeciw, erudycja, bezpretensjonalność, nonszalancja, lesbianizm – wydaje mi się, że te kwestie są bardziej interesujące niż kolejne wydania normatywnego, męskocentrycznego surrealizmu. Eileen Myles nie piszą o ekstazach i nie unoszą się na puchu barwnych, patetycznych, ale pusto brzmiących słów. To zwykła poezja. Proste komunikaty, które nie muszą nikomu udowadniać, że są wartościowe. Oprócz tego Myles stworzyły tomy esejów i pięć pozycji prozatorskich. Poemat Zniszczona Cindy na pierwszy rzut oka może wydawać się osobliwą prezentacją osoby poetyckiej. Nie jest to wybór wierszy ani szerzej kojarzony zbiór opowiadań Chelsea Girls. Oryginalny tekst powstał w 2015 roku na zamówienie Salvage Art Institute, założonego przez Elkę Krajewską, artystkę, poetkę i tłumaczkę, której zawdzięczamy polskie wydanie owego utworu. Jego podstawą była zniszczona fotografia Cindy Sherman i początkowo wydaje się, że to ekfraza, poetycki opis dzieła sztuki – ale nie do końca tak jest. Autoportret Cindy Sherman stracił wartość przez to, że został zniszczony: pękło szkło, które miało go osłaniać, i wyżłobiło w dziele głębokie bruzdy. Eileen Myles podjęły przede wszystkim trop tego zniszczenia i napisały poemat, który w skondensowany sposób porusza temat zniszczonej, roztrzaskanej kobiety.
*
Zanim przejdę dalej, chciałbym zaznaczyć, że zależy mi nie na wyprowadzaniu i narzucaniu własnych, ogólnych wniosków z lektury całości, lecz na bliskim czytaniu fragmentów i prezentacji moich wrażeń i odczytań, wzmacnianych zestawianiem owych fragmentów z różnymi tekstami kultury.

2.
Pierwsze słowa poematu:

Byłam potłuczona
byłam rozwalona
byłam rozjebana

wskazują jasno, z jakiej pozycji wychodzi podmiotka. Ale w dziewiątym wersie pojawiają się słowa pozornie sprzeczne z poprzedzającą je litanią bólu: „byłam czczona”. Opisywany autoportret Cindy Sherman postrzegano jako dzieło sztuki, przez jakiś czas funkcjonował jako szczególnie uświęcony artefakt, a jego zniszczenie sprowadziło to funkcjonowanie do form czasu przeszłego. Ale opis fotografii w tym poemacie wychodzi – jak już wspomniałem – poza ramy ekfrazy. Paradoksalnie przemoc i ból nie stoją w opozycji do bombastycznych form okazywania szacunku. Tym bardziej w kontekście sztuki z instytucją muzy, postaci pozornie uświęconej, szanowanej, adorowanej, „której piękno będzie pamiętane na zawsze”, lecz pozostającej na końcu łańcucha zależności, znajdującej się na łasce artysty, nierzadko będącej jego kochanką, zależnej od rynku i instytucji.

Ekstremalny rodzaj tego typu eksploracji to pornografia. Tu kobieta – a tym bardziej sposób, w jaki jest używana – stanowi centralny punkt zainteresowania modelowego odbiorcy, dlatego dochodzi do wielokrotnego jej wykorzystania zarówno przez realizatorów obrazu, jak i jego odbiorców. W skrajniejszych przypadkach może to prowadzić do uszkodzeń ciała.

byłam wiązana taśmą i byłam lizana
przewożona, wypełniana, fetowana
byłam skalana, strapiona
wymieniana, kochanie byłam zabita

byłam szczuta, byłam stracona
byłam znajdywana, przestawiana
i ponownie porzucona. Byłam wyruchana
i byłam wybrana. Byłam
skopana. Byłam obdarta. I byłam odrzucona.
I byłam sprzedana

3.
W pewnym momencie poematu zdjęcie/podmiotka wyraża swój żal wobec tych, którzy ją zaniedbali i doprowadzili do takiego stanu:

Popełniliście wielki błąd,
ktoś naprawdę spierdolił, nie traktując
mnie jak należy. Wyłupano mnie i rozdarto. Została roz-
bita i zadźgana, urżnięta, bez-
bronna, czuję się nieubezpieczona, czuję się stracona.

Zaznacza w ten sposób zagubienie, ale i oskarża swoich oprawców, ludzi nieodpowiedzialnych, pozbawionych wrażliwości i szacunku.

W Polsce za ciekawe odniesienie do tego typu deklaracji i oskarżeń może służyć Marta Elizy Orzeszkowej z 1873 roku. Dziś to zapomniana powieść, znana raczej tylko studentom polonistyki, często służy bowiem za przykład ramoty z gatunku powieści tendencyjnej. Jednak jeśli ją przeczytać bez uprzedzeń, to okaże się utworem prezentującym „nieubezpieczoną”, „bezbronną” postać. Marta, główna bohaterka, po śmierci męża zostaje z niczym, do tego musi opiekować się córką. Kolejne próby odnalezienia się w rzeczywistości materialnej kończą się porażką, ponieważ wszystko, czego ją w życiu nauczono, nie wystarcza, by zapewnić jej samodzielność i bezpieczeństwo. Znajomość języka francuskiego oraz umiejętność rysowania i szycia służyły jej do zabawiania towarzystwa i męża, ale nie do pracy. Bezdomna, głodna, z chorym dzieckiem, Marta dostaje propozycję podjęcia się pracy seksualnej. Odmawia. Ostatecznie jej dziecko umiera, a ona sama ginie pod kołami powozu konnego.

Tak jak Cindy – zdjęcie, a zarazem podmiotka poematu Eileen Myles – Marta zostaje zniszczona i stracona przez niezależne od niej przypadki. Brak zabezpieczenia finansowego i kompetencji pracowniczych całkowicie dewastuje jej życie i zmusza do konfrontacji – w najgorszy możliwy sposób – z faktem, że była obiektem służącym rozrywce tych, którzy mieli nad nią władzę.

Czuję się opuszczona, pozostawiona na skraju
drogi, czuję się skołowana, czuję się wydymana

i olana, czuję się przeoczona, czuję się
nie tak wzięta, odesłana, czuję się jak jeden wielki przykład
złej władzy, czuję się jak prawdziwa kara, no i wielka kupa
lśniącego kawioru

4.
Dalej poemat rozkwita. Metafory i obrazy stają się bardziej złożone, a opisy krzywd coraz ostrzejsze, ale pojawiają się też wzniosłe, wręcz ekstatyczne wyrażenia świadomości, siły, buntu. A przy tym podmiotka określa swoją tożsamość w niejasnej pozycji:

(…) czuję się jak imprezowy
chłopaczek, który zjebał, zagubiony dzieciak, czuję się jak
związany skurwysyn, zgwałcona łajza,
rozmarzona saszetka, suka pocięta,
pizda, naiwna marzycielka, laleczka z imbryczka,
roztrzaskany kawał słońca

To wywołuje bardzo ciekawy efekt. Opis krzywdy wymyka się spod kontroli i staje się czymś dziwnym, osobliwym, jeszcze bardziej niepokojącym. Zniszczona Cindy przestaje być bezwartościowym, zdewastowanym dziełem, a zyskuje nową wartość w obecnej formie. Epatuje swoją skazą, mówiąc o sobie „roztrzaskany kawał słońca”, ale i szokuje, przytaczając najbrutalniejsze obrazy tego, co się jej zdarzyło.

W 2019 roku Eileen Myles opublikowały w Literary Hub krótki esej na temat Kathy Acker i jej powieści Great Expectations. Opowiadały w nim o swoim stosunku do jej pisarstwa, dowodząc, że to wzorcowy przykład twórczości prowadzącej od opisu traumy wynikającej z doświadczania przemocy ze strony świata, a zwłaszcza mężczyzn, do wyrażania buntu i poszukiwania własnej tożsamości wśród bólu i przymusu.

Powieści Acker wychodzą zatem od opisu przemocy fizycznej, gwałtu, kazirodztwa. Zazwyczaj bohaterka doświadcza ich ze strony ojca (tak jest w Krwi i flakach w szkole średniej oraz w Kici, królu piratów). W pewnej chwili zdewastowana dziewczyna ucieka w świat, niosąc w sobie skazę daną przez osobę, która miała jej bronić, „ubezpieczać” ją. Doświadcza coraz więcej bólu i upokorzeń. Z czasem zaczyna kwestionować porządek zastanej rzeczywistości poprzez coraz dziwniejsze pomysły, wyolbrzymione wizje i obrazy; wraz z ich pojawianiem się świat wokół bohaterki zaczyna zmieniać właściwości. Eileen Myles o twórczości Acker: „Pisanie przesadą zawsze ma w intencji oczyszczenie. Wydobycie się”[1]. W Zniszczonej Cindy ekstatyczne wyolbrzymienia zdają się prowadzić do stworzenia nowej osobności, a bezwartościowe, zniszczone dzieło staje się czymś nowym i określonym poprzez swój defekt:

(…) wybrzuszona jak arbuz, schlany
dostawca, twoje zgwałcone dziecko, zapomniałaś
języka w gębie, zdrajczyni, czuję się wykorzystana.
Czuję się niewiarygodnie zmartwychwstana, czuję się kin
etycznie dotknięta, czuję się odstawiona na półkę i wywalona i nie kurwa nie czuję się zagubiona. Czuję się moim
zagubieniem uświęcona i w efekcie prześladowań
czuję się wykrwawiona z mojej mocy, czuję się przeobrażona w strumieniu pomysłów, jak to wszystko ogarnąć. Czuję się zjebana,
czuję się nieźle odstawiona, czuję się uczesana
i doprawiona i dobrze doświetlona, jestem kapitanem
nadętego statku, sram na to, emanuję
własnym światłem (…)

Trudno mi nie przytoczyć tu w całości wiersza Anny Świrszczyńskiej:

Stałam się słońcem
Kiedy zgasło nade mną
słońce,
musiałam sama
stać się słońcem.

To było trudne, ale teraz
jaka wygoda.

5.
Niestety do aktu „stania się słońcem” – emancypacji – nie wystarczą ekscesy językowe i wola.

(…) to, że tu mieszkasz suko nie
znaczy, że podpiszesz tę pieprzoną umowę najmu

Kwestie materialne i socjalne dalej mają tu wielkie znaczenie. Wie o tym Precious, bohaterka powieści Push poetki Sapphire. To kolejna postać z galerii strzaskanych kobiet: czarna, uboga, gwałcona przez ojca analfabetka. Tytułowe „push” znaczy między innymi „przyj” – coś, co Precious musi robić za każdym razem, by jakkolwiek samodzielnie funkcjonować w odłączeniu od rodziców oprawców. Musi przeć przy rodzeniu poczętego z gwałtu dziecka, ale i przy nauce czytania i pisania, przy pracy. Szanse na to, żeby jej parcie było skierowane w odpowiednią stronę, dają jej szkoła specjalna i zaangażowane nauczycielki. W trakcie powieści Precious uczy się pisać. Zaczyna od fonetycznie napisanych zdań bezokolicznikowych, a na końcu wyimki z jej dziennika stanowią osobny rozdział.

Zniszczona Cindy, mimo stania się słońcem, wciąż jest zdana na łaskę otoczenia. W dalszych partiach poematu opisuje swoje starcia z ludźmi:

nie znaczy, że dla ciebie wystawią Wielką Armadę
koleżanko, nie znaczy, że jesteś wisienką
na torcie opływająca śmietanką
nie znaczy, że przysługuje ci lśniąca garsonka, ekstra
kiecka i te buty w szpic. Idziesz boso ty
śmieszna frajerko, faceci w kuluarach mają z ciebie ubaw
jeszcze wtedy miałaś szansę być
przełomowym, wielkim nic, nowym ładem
i miałaś iść do celu po trupach
ruchając i wypychając za drzwi, i być
gwiazdką lśniącego zwycięstwa, Panem Cyc, i co
coś nie tak poszło.

6.
Zniszczona Cindy nie prowadzi do konkretnego zakończenia. Nie ma tu ani triumfu, ani porażki. W ostatniej strofie inni ludzie mówią o Cindy jako o chłopcu, jako o niewiniątku, jako o „niej”. Cindy prowadzi rozmowy, jest w sytuacjach społecznych:

Ale czekaj czekaj Kochanie jest 1982 i Paul Thek pracuje na kasie
Paul St. Paul mówi, że raz cię wyruchał to prawie prawda. No serio
czekaj chwilę mówi stojąc na zewnątrz na krawężniku
jarając. Chyba ją znam. To Cindy Sherman. Cindy,
Cindy czy to ty. Gasi papierosa stopą
w rozwalonym bucie i wyciąga cię z kosza
(…)
Myślisz że powinniśmy to zrobić. Ale piramida człowieku. W środku jest totalnie
ciemno. To tylko ogień. To część mistyczna. Agencja ubezpieczeniowa
myślisz. No dobra spadam. Ty to ogarnij. Jestem zajęty, drapie
kota po szyi. Dzięki stary. Pstryka swoim papierosem w noc.

Zwykłe sytuacje w zwykłym poemacie o zniszczonym „ja”. Wszystko dzieje się w konwencji realizmu surrealno-poetyckiego w stylu Jamesa Schuylera z Poranku poematu, co może nie być przypadkowe, ponieważ w 1979 roku Eileen Myles pracowały jako jego asystentki oraz wspominają go w Chelsea Girls jako „Jimmy’ego”. Warto zwrócić uwagę na jego osobliwą interpunkcję: kropki, przecinki i myślniki są tu stawiane arbitralnie, podług woli osoby autorskiej. Przez ten zabieg ma się wrażenie „popsutego” tekstu, ale i wydaje się przez to, że rzecz musiała zostać napisana w pędzie, co – wobec kompleksowości utworu – jest imponujące.

7.
Zniszczona Cindy została opublikowana w dwóch językach przez wydawnictwo inicjatywy Girls and Queers to the Front. Na końcu książki umieszczono esej Marii Halber i Aleksandry Kamińskiej Queerowe ciała, międzykontynentalne połączenia: czytając Eileen Myles w Polsce, również po polsku i angielsku. Tekst zawiera krótką prezentację sytuacji poezji queerowej – a tym bardziej lesbijskiej – w Polsce, z odnotowaniem wkładu i działalności kolektywu GQTTF, oraz wprowadzenie do postaci Eileen Myles.
Jak zaznaczyłem na początku, twórczość autorów Chelsea Girls jest w Polsce za mało obecna. Żeby przyczynić się do choćby drobnej zmiany tego stanu rzeczy, dodaję fragment ich autobiograficznego wiersza z 1991 roku w moim przekładzie:

Amerykański wiersz
Urodziłośmy się w Bostonie
w 1949. Nigdy nie chciałośmy
by o tym wiedziano, po
prawdzie dobrą połowę
dorosłego życia spędziłośmy
próbując zamieść nasze
wczesne lata pod dywan,
by pędzić życie, które
byłoby absolutnie nasze
oraz niezależne od
historycznych dziejów
naszej rodziny. Wyobraź
sobie jak to było być
jednymi z nich, być
zbudowanymi jak oni
i mówiąc jak oni, tym
samym czerpiąc korzyści
z bycia urodzonymi w tak
majętnej i wpływowej
amerykańskiej rodzinie.
(…)

 


Przypisy

  1. E. Myles, Dear Reader: Eileen Myles on Kathy Acker. On the Novel Great Expectations, 2.05.2019, https://lithub.com/dear-reader-eileen-myles-on-kathy-acker/ [dostęp: 1.10.2024].