Anna Adamowicz, Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2024
Recenzja została wyróżniona w Konkursie im. Tymoteusza Karpowicza na recenzję literacką (edycja 2025)
ciało jest ci ością wkłutą w podniebienie
rzęsą pod powieką
włosem w gardle
(Pierwsze skrzydło dla Yennefer z Vengerbergu)
Tymi słowami Anna Adamowicz opisuje trudną relację z ciałem, będącą motywem przewodnim jej tomu poetyckiego z 2024 roku – Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło, który możemy traktować nie tylko jako zbiór wierszy, lecz także jako konceptualny poemat. W ramach tej poetyki kręgosłup staje się „sznurem pereł rozerwanym zręcznym ruchem”, garb „skrzydłem złożonym z łopatek”, a korpus „bardzo źle skrojonym akordeonem”. Ciało stawia opór, nastręcza trudności, odpycha swoją obcością.
Poetka debiutowała w 2016 roku tomem Wątpia, nominowanym do Nagrody Literackiej Gdynia. Trzy lata później w Animaliach, skupiając się znów na wątkach anatomicznych, poszerzyła optykę swojego wiersza o perspektywę zwierzęcą. Kolejne lata przyniosły Nebulę, gdzie w ramach międzyplanetarnego katastrofizmu autorka snuła wizję kolonizacji innych planet, oraz wydany pod pseudonimem Laura Osińska zmyśl [] zmysł, tomik nurzający się w naiwności, zrywający z przyciasną formą modernistycznego erotyku.
W zbiorze z ubiegłego roku Adamowicz powróciła do problematyki somatycznej i poetyki barokowej. Ponownie prezentuje dychotomiczny obraz rzeczywistości, choć – jak podkreśla – dychotomie służą do tego, „by siadać okrakiem na granicy” (Poezja jako bicie po ryju (w masce), „Nowy Napis”, 16.07.2020). W debiucie interesowało ją przede wszystkim napięcie między ciałem a duszą, zainspirowane być może trzciną myślącą Pascala. W Nebuli przedstawiła starcia na linii kapitalizm–socjalizm (zimna wojna, Elon Musk, Jurij Gagarin), w tomie z 2021 roku – romans erotyzmu z wulgarnością, a w Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło – zaskakujące połączenie turpizmu z futuryzmem.
Tak oto obok chrzęszczących kręgów, gnicia, „gorsetu z żywicy i skóry”, narzędzi tortur, łożyska, patroszonego tułowia i blizn dostajemy również rusztowania, szkło, samowiercące grotowkręty, zużyty gwóźdź, druty, śruby i szczęk metalu. Ciało z jednej strony jest nośnikiem bólu, brzydoty oraz śmierci materii, z drugiej zaś pozostaje wieloczłonową maszyną bądź budynkiem, który osacza uwięzioną w nim duszę. Adamowicz jako nie tylko poetka, lecz także diagnostka laboratoryjna z łatwością operuje specjalistycznym słownictwem, wytwarzając specyficzny, biologiczno-medyczny mikrokosmos, odpychający i intrygujący zarazem.
Język, którym posługuje się autorka, występuje przeciwko nam – nie daje się opanować, męczy niczym „rzęsa pod powieką”. To wrażenie potęguje rezygnacja z klasycznie uporządkowanych strof – Adamowicz często niejako „wypycha” słowa z linijek, nienaturalnie przerzuca wersy niżej lub rozszerza odstępy między wyrazami na wzór rozstępujących się kręgów (choćby w wierszu Kręgosłup). Wypowiedź liryczna rozsadzana od środka wzbudza w czytelnikach niepokój, sugeruje, że historie, z którymi przyjdzie im się mierzyć, śledząc relacje Tytanii, nie będą proste. Czasem jednak forma graficzna zapisanych utworów w plastyczny sposób podkreśla ich warstwę semantyczną – między innymi w Gorsetowaniu, które swym poszarpanym kształtem przypomina rzeczony gorset, w Ile, oddającym konstrukcję kręgosłupa, i w Echu, naśladującym dźwiękowy bumerang, jakim puszczone w ruch wyrazy przemieszczają się stopniowo z początku wersu na jego koniec, by ostatecznie wrócić do swego źródła.
Oszałamiająco obrazowe, przerażające i turpistyczne są również ilustracje Marty Ignerskiej, uzupełniające treść tomu niczym imago w barokowych emblematach. Makabryczną czerwienią i czernią odmalowują – a raczej wyszywają, gdyż stylizowane są na hafty – tragizm podmiotu. Sylwetka wisi na sznurze niczym zwierzęca skóra lub, w bardziej prozaicznym spojrzeniu, pranie suszące się na linach, ciała wyginają się w abiektalnych pozycjach, geometryczne tułowie przechodzą w żywą abstrakcję. Kobieta schwytana w szpony gorsetu, kobieta przytwierdzona do ziemi drutami, kobieta upchana w słoiku – oto wyzierające ze szkiców sceny rozpaczy, które znajdują odzwierciedlenie w konkretnych fragmentach tomu (Ostatni raz gorsetowanie).
Metafora szycia ożywa nie tylko na przedrukowanych tkaninach, lecz także między słowami, jako swoiste spojenie składniowe, tłumaczące formalne wybory Adamowicz: „wracając z trudów traktu czysto myślę o tym / który z ostrym umysłem kładzie supły na fastrydze” (Szycie). Odstręczająca empiria anestetycznego snu i „leżenia na zimnych marach” kontrastuje z nieco sentymentalnym opisem lekarza grającego sterylnymi palcami na „strunie grzbietowej”. Bogactwo przenośni nie kończy się jednak na odniesieniach do sztuki krawieckiej. Podmiotka własne przeżycia ubiera w przeróżne kostiumy – raz jest wykrzywionym drzewkiem, innym razem napinanym płótnem, by potem przeistoczyć się w gipsową rzeźbę czy poczwarkę. Nawiązuje między innymi do historii (Joanna d’Arc), mitologii (Galatea), popkultury (Wolverine, Kurt Cobain, Scarlett O’Hara) oraz twórczości i biografii Maxa Blechera, rumuńskiego pisarza cierpiącego na gruźlicę kręgosłupa. Bolesne doświadczenia pobytów na szpitalnej sali Adamowicz przenosi do przestrzeni wiersza, zaznajamiając nas z cierpieniem w ramach prywatnej autoterapii.
W wieku trzynastu lat poetka trafiła do Centrum Rehabilitacji Ortopedycznej w Trzebnicy. Choroba zamknęła ją w „niemieckim budynku, z zakratowanymi oknami, pośród pochodzących z różnych środowisk dziewczynek”, o czym opowiedziała w jednym z wywiadów. Nastoletnia trauma przerodziła się w misternie uszytą poetykę tomu Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło, z każdym wierszem coraz głębiej zanurzającym czytelnika w świat stali chirurgicznej, mięśni i kości, cięć na plecach. Adamowicz buduje uniwersum skoliotycznych dziewczynek, które mają „więcej niż Inuici na śnieg / określeń na frustrację / towarzyszkę choroby” (Kręgosłup). Za pomocą licznych metafor i zróżnicowanych sposobów obrazowania rzeczywistości, czerpiących przede wszystkim z barokowego konceptyzmu i futurystycznych cięć składniowych a’la Tytus Czyżewski, niemalże namacalnie oddała doświadczenie choroby. Dla wszystkich skoliotycznych dziewczynek.