Teoria

Zwodywstanie

Jerzy Jarniewicz
615 odsłon
Ilustracja do tekstu Jerzy Jarniewicz „Zwodywstanie”

Wszystko, co nie pozwoliło schwytać się w formę, w formułę, w format, co się nie wykrystalizowało, co ma w sobie potencjał, albo też potencję (potasujmy przez chwilę nasz zgenderyzowany język), a więc wszystko, co ma pe lub pe nieustających zmian, co przecieka, rozlewa się i kapie, co klei się, lepi i cieknie, krew, mocz, pot, łzy, ślina i nasienie, nasienie i ślina, mleko i płynne złoto, krew w spermie, pot w krwi, śluz w wierszu, tłuste włosy i sklejone powieki, ropa w kącikach oczu, w kącikach ust piana, śluz, gdzie twoje, już nie-twoje palce i gdzie mówi o nas twój, już nie-twój język, nasienie, które we mnie zostawiasz, i krew, którą dla mnie broczysz, tak, to wszystko nie zamieni się w skórę i kości, ani w tak zwaną skórę i kości, tak, nie obróci się w proch, pył, piach czy pierze, będzie gliną, nie piachem, ejakulatem, nie paznokciem, wierszem, nie katedrą, będzie rozwartym jak uda zdaniem, zdaniem perforowanym, z którego pociekną słowa i głoski składnią rozregulowaną, a tym samym jedyną, którą pisać można ciało, o ciele, na ciele, dla ciała, płakać śliną, pluć wierszem, tryskać łzą, krwawić spermą, potnieć krwią, krew, krwi, krew, mocz, pot, łzy, ślina i nasienie, to wszystko (próbuję powiedzieć, próbuje się powiedzieć:) to wszystko rzuca wyzwanie władzy i hierarchii, spiżowi i ortodoksji, kamieniom i dogmatom, rozsadza, zmywa, wsiąka, wsiąka, wsiąka, żeby gdzie indziej wybić, pójść falą i zalać, i zatopić, i zmienić porządek, rozmiękczyć ład, ład zabłocić i zabagnić, przeobrazić ziemię.